SCh Puławska

Chrześcijaństwo nie jest bajką ani fikcją
 
Nazywam się Michał, mam 29 lat, pochodzę z Warszawy. Chcę Wam o sobie trochę opowiedzieć. 

Wychowałem się w rodzinie katolickiej, moi rodzice nazywali siebie ludźmi wierzącymi. Ojciec był policjantem, matka sprzątaczką. Powoli wpadali w nałóg alkoholowy i myślę, że to też było przyczyną tego, że sięgnąłem po alkohol. W wieku 12 lat zabrano mnie do domu dziecka z powodu tego, że chodziłem zaniedbany. Matka odeszła od Ojca, a kumple nauczyli mnie pić i palić. 

Przez cztery lata byłem bity przez rówieśników z domu dziecka, uciekałem do Ojca, do domu. Zacząłem coraz bardziej pogrążać się i popadłem w alkoholizm, czego skutkiem było to, że sąd postawił mi i rodzicom wybór – albo pójdę do poprawczaka, albo rodzice zabiorą mnie do domu rodzinnego. Tam było jeszcze gorzej, zacząłem zadawać się z ludźmi z marginesu społecznego. W wieku 18 lat skończyłem szkołę podstawową pod okiem kuratora sądowego. Później wychowywałem się na ulicy, zaczęły się kradzieże, rozboje itp. Popadłem wtedy w narkotyki, pracowałem na budowach, a tam jak wiadomo alkohol jest pity codziennie. 


Gdy miałem 21 lat, zmarł mi Ojciec. Wtedy jeszcze bardziej pogrążyłem się w nałogu i powoli szedłem na dno. Rok później zmarła mi Matka. Nienawidziłem życia, miałem 3 próby samobójcze i pobyty w szpitalu psychiatrycznym. Spadłem tak nisko, że zbierałem złom, chodziłem po śmietnikach i jadłem suchy chleb. Wszystko co zarobiłem przepijałem. Wyrzekła się mnie rodzina i koledzy nie chcieli mnie znać.

Gdy pewnego razu przyszedłem do baru dla bezdomnych przy Dworcu Centralnym w Warszawie, spotkałem grupę ludzi z Coffee House, którzy wręczyli mi ulotkę z informacją, że będzie spotkanie dla ludzi, którzy potrzebują pomocy i że będzie tam dużo jedzenia. Postanowiłem przyjść. Było tam tak, jak myślałem – dużo jedzenia, ciepłe miejsce, dużo ludzi. Okazało się, że zwiastowano nam Słowo Boże, ja przyszedłem w to miejsce z myślą, aby się najeść, ale gdy czytano fragmenty Biblii to poczułem, że to mnie kręci.

Zacząłem przychodzić tam co tydzień, aby nie tylko jeść, ale słuchać Słowa Bożego. Wtedy wpadła mi w ręce taka mała niebieska książeczka z napisem „Nowy Testament” i gdy ją czytałem, czułem w sercu wzruszenie. Gdy w domu siedziałem sam, nagle wybuchłem płaczem przy czytaniu Ewangelii Jana. Postanowiłem wyznać swe grzechy i poprosiłem Jezusa, aby zamieszkał w mym sercu.

Później zacząłem z tymi ludźmi chodzić do kościoła na nabożeństwa i czułem, że coś się dzieje w mym sercu. Teraz wiem, że to było Boże działanie. Chcąc skończyć 
z nałogiem dowiedziałem się, że istnieje Chrześcijański Ośrodek dla Osób Uzależnionych Teen Challenge i postanowiłem z tej pomocy skorzystać.

Teraz wiem, że wybrałem dobrą drogę i nie żałuję, że tu jestem. Zacząłem poznawać Biblię i czuję radość w moim sercu, wiem, że to czego mi kiedyś brakowało w sercu, to był brak Jezusa i Jego Słowa. Poczułem, że wszystkie moje pragnienia picia, palenia i inne zostały mi zabrane i tak naprawdę teraz czuję się wolnym człowiekiem. Wiem, że dzięki temu ośrodkowi i temu, że mam wiarę w Jezusa, mam życie wieczne i zbawienie. Kiedyś Jezus był dla mnie „martwy”, kojarzył mi się ze stalową figurką na krzyżu w dużym budynku. Teraz wiem, że On żyje i działa w moim życiu, bo odczuwam niesamowite zmiany, On dał mi swego Ducha, który mnie prowadzi i dał mi wiarę, nadzieję i miłość, której wcześniej nie miałem.

Postanowiłem iść z Jezusem, bo jest On dla mnie Prawdą, Drogą i Życiem. Tak naprawdę zmienił moje serce tu w ośrodku i dziękuję Bogu za to miejsce i za ludzi, którzy są dla mnie wsparciem. Na koniec chcę powiedzieć, że marzę i pragnę pomagać w przyszłości osobom podobnym do mnie, którzy chcą zmienić swoje życie na lepsze i wiem, że z pomocą Bożą jest to realne i że to całe chrześcijaństwo nie jest bajką ani fikcją, tylko prawdziwym życiem. Wiem, że jestem tylko pielgrzymem na tej ziemi, ale wierzę, że kiedyś pójdę do domu Ojca i mam nadzieję, że tam spotkamy się wszyscy razem.

 
Joomla Templates by JoomlaShack
Generated in 0.564877986908 Seconds